Dawno temu, w odległej wiosce nad brzegiem rzeki, żył stary muzyk o imieniu Dobromir. Był on znany z umiejętności gry na instrumencie, której dźwięki potrafiły rozweselić nawet największego ponuraka. Pewnego razu, w wieczór swoich osiemdziesiątych urodzin, Dobromir postanowił dać koncert nad rzeką, w miejscu, które ludzie zazwyczaj omijali z powodu legend o utopcu mieszkającym w jej głębinach.
Pomimo ostrzeżeń rodziny i przyjaciół, Dobromir był zdeterminowany, by zagrać swoje najpiękniejsze melodie jako hołd dla życia spędzonego na tworzeniu muzyki. Kiedy grał, jego instrument wypełnił nocną ciszę magią, przyciągając uwagę utopca. Zaintrygowany muzyką, duch wody zdecydował się posłuchać koncertu, kryjąc się w cieniach.
Po zakończeniu koncertu, Dobromir poczuł chłód unoszący się od rzeki. Wtedy utopiec ukazał się przed nim, proponując muzykowi nieśmiertelność w zamian za wieczne pozostanie przy nim jako duch rzeki. Dobromir, choć kuszony propozycją, odmówił, świadomy, że każde życie musi kiedyś się skończyć, a jego muzyka już żyła w sercach tych, którzy go słuchali.
Rozgniewany utopiec rzucił na Dobromira klątwę, przepowiadając, że nikt więcej nie usłyszy jego muzyki. Jednak zanim zniknął w mrocznych głębinach, Dobromir zagrał ostatnią melodię – tak piękną i smutną, że nawet utopiec zatrzymał się, by posłuchać. Muzyk zmarł spokojnie tej nocy, a jego instrument zatonął w rzece.
Morał tej historii podkreśla, że życie każdego z nas jest przemijające, a próby unikania nieuchronnego końca mogą prowadzić do zguby. Dobromir wybrał godność i zaakceptowanie swojego losu, zostawiając po sobie dziedzictwo, które przetrwało w sercach ludzi długo po jego śmierci. Jego muzyka, choć już nie grana przez niego, nadal rozbrzmiewała w wiosce, przypominając o wartościach życia i śmierci.